|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone. Trivago
|
czwartek, 15 grudnia 2011
Abonament RTV... śmiechu warte
Do czego komu abonament RTV? Nie rozumiem istnienia tego archaicznego abonamentu. Dlaczego TVP nie zrobi tak jak cyfrowy Polsat, jak cyfra+ i inne telewizje. Czemu nie zakodują sygnału? Kto chce niechaj zapłaci i ma sygnał i ogląda Plebanię, M jak Miłość, do woli, przez 24/h. Niech przemianują skrót z TVP – Telewizja publiczna na TVP – Telewizja prywatna. Proste. Wtedy będą mogli zadać sobie pytanie: Czy nasze istnienie ma sens? Generujemy za duże koszta jak wypłacamy nagrody i pobieramy pensje w wielkich tysiącach. Jakby mieli się utrzymać z abonamentu tego który płaciliby im ludzie za przesył sygnału to można by pokusić się o stwierdzenie, że TVP splajtowałaby w przeciągu 2 miesięcy. A tak zasłaniają się archaicznymi ustawami, które NAKAZUJĄ płacić abonament. Ale za co go płacić? Za telewizor każdy z nas zapłacił przy jego kupnie, za radio tak samo. Jakby dawali za darmo to można by i się kłócić, że trzeba zapłacić abonament bo rozdają za darmo. A tak? Za prąd jaki zużyje mój tv płacę solidnie, za tv zakupiony także płacę solidnie, za kanały, które oglądam w Cyfrowym Polsacie także płacę. Nie zapłacę – nie mam. Dość logiczne. Więc nie rozumiem istnienia abonamentu dla TVP. Chcą abonament wrzucić w prąd. Komuś się chyba coś w główce popierdzieliło. Że niby każdy kto ma prąd ma możliwość korzystania z odbiorników. Owszem ma MOŻLIWOŚĆ ale wcale nie musi z nich korzystać. Więc jak mi udowodnią, że ja korzystam??? Będą ze mną mieszkać??? A w życiu nie pozwolę by to złodziejskie nasienie doliczyło mi abonament za nic niewartościowe TVP. Do sądu pójdę! Do Strasburga! Dla mnie to jest OKRADANIE. Niechaj nikt nie zmusza mnie do oglądania TVP kiedy ja tego nie chcę! Tusk przegina. No kolesia nie znoszę i jak słyszę to mi się niedobrze robi. Pierdoli trzy po trzy byle by gadać i wyglądać, że coś robi. Robi tyle, że społeczeństwo go zaczyna nienawidzić. Kiedyś ludzie po podwyżce cukru, benzyny, vatu wyszliby na ulice protestować, krzyczeć, upominać się o swoje. A tak było kiedy podnosili cenę za cukier bardzo dawno temu... Ludzie wyszli z oburzenia na ulice... obniżyli. Dało się. A teraz? Podnoszą i patrzą.. nikt ie wychodzi? To podnosimy dalej. Modlę się by czarka w końcu się przelała, by ludzie wyszli na ulice, zgnietli tego tuska, jego pustą głowę. Dziś wszyscy krzyczą w internecie tylko co z tego? Co to daje? Co to daje nam obywatelom? Nic. Zupełnie nic. Tusk okrada nas ze wszystkiego, z becikowego, z ulg odliczenia np. Internetu, z ulg na odliczenia na dzieci.. itd itd. OKRADA nas bo łata dziurę budżetowa, którą SAMI stworzyli poprzez wydawanie milionów na swoje biura, na podróże samolotem służbowym, na alkohole, hotele, kurorty i dziwki. Ubolewam nad tym, że premier tusk nas oszukał. Przed wyborami nie było mowy o zabraniu becikowego od 2012 roku, o zniesieniu ulgi za internet o zabraniu możliwości odliczenia podatku od posiadania 1 dziecka... Po prostu Tusk to KŁAMCA i ZŁODZIEJ, caly ten rzad to o kant dupy roztrzaść. Czuję się oszukana i okradziona przez Tuska i państwo polskie. A abonamentu i tak nie będę płacić!
wtorek, 13 grudnia 2011
Codzienna łza strachu
Czemu tak jest, że nie potrafię się cieszyć? Z czego? Z powrotu do domu, z życia, jutra, z męża… Nie.. nie chodzi o to że nie potrafię się cieszyć. Cieszę się, ale panicznie boję się jutra. Nie boję się samotności bo towarzyszyła mi w życiu nie raz. Teraz siedzi samotna za oknem i się gapi. A tam pada deszcz, ale przecież jej nie wpuszczę do domu. Czeka, ale mam nadzieję, że się nie doczeka. Nie żebym jej źle życzyła, ale niech tam siedzi. Nic jej nie będzie. Ktoś na pewno ją przygarnie. Boję się jutra, boje się najbardziej tego, że któregoś dnia nie zobaczę męża, boję się starości, że on umrze przede mną, że odejdzie pierwszy a mnie ten ból tęsknoty za nim rozerwie od środka. Kiedyś mu powiedziałam, że jak on odejdzie to ja odejdę razem z nim. Tak będzie bowiem ja wiem że nie potrafię bez niego życ. Nie potrafię, po prostu. Nie wiem czemu ale na samą myśl łzy same pojawiają się w oczach. Dnia nie było bym nie myślała o tym – to jest właśnie to moje „nie potrafię się cieszyć jutrem”. Jak to zmienić? Jak cieszyć się jutrem nie myśląc o takich rzeczach? Mówi się, że wszystko można przeżyć, że czas leczy rany… to nieprawda, czas nie jest lekarstwem na wszystko. Ja wiem, że umrę kiedy tylko jego braknie. Może to i jakieś paranoiczne ale tak jest. Nie wiem jak to tłumaczyć. Sobie nie wiem jak wytłumaczyć, że jutro może być fajne, bezpieczne z mężem. No nie wiem :( On jest dla mnie… za niego oddałabym wszystko co mam a czego nie mam to bym ukradła żebym mogła za niego oddać jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie, nie jesteśmy najmłodsi stażem w związku. Już trochę się znamy, już „trochę” ze sobą mieszkamy, żyjemy ze sobą i małżonkujemy. Czasem boję się tego mojego strachu, że nigdy nie przestanę płakać. Co dzień łza spływa, łza strachu o niego. Tchórzem nie jestem… a boję się.
czwartek, 14 lipca 2011
POpieprzone Państwo POlskie
No mam dość... nie było mnie spory czas ale tak tak, ja jestem nadal i obserwuje ten kawałek piekła jakim jest Polska. Absurdów u nas nie brakuje. Dziś wyczytałam, że pieniądze posłane z mojego konta na konto ojca na zakup np, opału na zimę wymagają sporządzenia UMOWY i wstawienia sie w urzędzie skarbowym z drukiem PCC i odprowadzeniem podatku w kwocie 2% za UŻYCZONE pieniądze. No myślałam że mnie szlag trafi jak to przeczytałam. Podobno urzad skarbowy sprawdza konta zwykłych smiertelników pod takim własnie względem. Nosz Kurwa@!@ To ile razy ja mam opodatkować moja wypłate? nie dość że jest MARNA bo Państwo polskie o to zadbało to jeszcze mam odprowadzac podatki za pozyczenie pieniedzy, albo zaplacic ze to darowizna byla. No ile razy mozna placic za to samo. Wyplata opodatkowana i marna, zakupy opodatkowane, rozliczenie PIT - musze zwrocic jakas kwote bo uznali ze za duzo zarobilam. ZŁODZIEJE! Ja się naprawdę nie dziwię że Polacy kombinują, że obchodzą wielkimi łukami prawo polskie bowiem z takim prawem żyć normalnie sie nie da. To te bałwany z wiejskiej żyją sobie na wysokim poziomie mając pensję 30 tysiaków co miesiąc a my zwykli biedujemy, odmawiamy sobie szynki bo nie starczy do pierwszego jak ją kupimy. Brak mi czasami słów, ale nie brakuje mi siły by walczyć z tym dziadostem z wiejskiej. Nie wiem co to był za dureń i takie prawo wymyslił ale mam szczerą nadzieję, że już mu się umarło. No czyste złodziejstwo. Pozyczając siostrze 50 zł muszę sposać umowę i lecieć do US żeby rozliczyć to na PCC. No kurwa! Jeden Absurd (Tusk)goni drugi absurd (komorowski) i absurdem jest popędzany (kaczyński). Czasem żałuję, że jakaś mała zabłąkana bomba nie spadła na wiejską i ich wszystkich nie rozniosło po świecie. Jaki byłby spokój. Święty. Jestem bardzo chętna do przyłączenia się do jakiegoś ruchu oporu czy coś w tym stylu, ale ruch oporu tylko przeciwko właśnie polskim absurdom, przeciwko wyzyskowi obywateli tych wszystkich kórych okrada Państwo Polskie. Mam dość! Polacy powstańmy, zbuntujmy się, oni chcą wejśc w strefę euro.. z czym?? No pytam, z czym w tą strefe wuro? Z cenami wyższymi niż gdzie indziej, z emeryturami niskimi jak nigdzie indziej i z najniższą krajową za którą nie da się przeżyć. Wejdziemy w strefę euro i wtedy zobaczymy dopiero jaki to był błąd, taki sam jak wejście do tej cholernej Unii Europejskiej. trzeba dalej kombinować, trzeba dalej oszukiwać, bo jak człowiek chce uczciwie to ni ch chu sie nie da bo państwo tak cie wycycka ze nie pozostanie ci ani GROSIK. Czy jakiś RUCH OPORU powstanie przeciwko TUSKOWI, KACZYŃSKIEMU i KOMOROWSKIEMU???? Dajcie znać!
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Śmierć
Widziałam… śmierć widziałam. Nie wiem czy straszną aczkolwiek sama nazwa śmierć brzmi strasznie. Leżał człowiek.. przy nim pani sanitariuszka nachylając się robiła sztuczne oddychanie. Na przystanku leżał. Ja zaś w samochodzie jak sparaliżowana że ta śmierć tak blisko siedzi bo na przystanku koło którego jadę. Siedziała tam i patrzyła jak sanitariuszka dzielnie walczy o zycie pana, który leżał na zimnej ziemi. Widziałam śmierć. Patrzyła tym wzrokiem takim nieobecnym, pewnie rozglądała się za kolejną ofiarą. Wiecie człowiek sobie uświadamia jak szybko i lekko można stracić życie kiedy widzi naocznie śmierć innego człowieka. Kiedy widzi się wypadek śmiertelny na autostradzie to automatycznie nogę z gazu się ściąga. Na chwile bo na chwilę ale może to właśnie ta chwila kiedyś nas ocali. Ta śmierć… jak jest tak blisko i się ociera o nas to wtedy myślimy o tym co by było gdybym to był ja… może nie warto tak gnać? Może warto korzystać z tych chwil które nam zostały? Każdy z nas umrze ale czy warto kusić? Czy warto ją ściągać? Kiedyś nas dotknie ta śmierć i niekoniecznie byśmy wtedy właśnie chcieli odchodzić, bo miłość, bo dziecko, bo wycieczka przed nami, bo rodzice, rodzeństwo, bo życie. Pomyślałam o moich rodzicach… młodzi nie są.. a mnie tak zestresowała czyjaś śmierć, tak mi się ciężko zrobiło i oczy też zrobiły się takie … w sercu i umyśle nie dopuszczam do siebie myśli o śmierci. To straszne przeżycie i nie chcę doświadczać śmierci bliskich. Dla mnie to wielka trauma bo jestem bardzo mocno związana z rodziną. Nigdy nie wiemy kiedy nadejdzie nasz czas, niewiele człowiek o tym myśli na co dzień bowiem zajęty, zalatany. A ja myślę. Często. A może za często. Dopiero wtedy kiedy nas to spotka, kiedy przystaniemy obok dochodzi do nas ta myśl.. że śmierć jest blisko.
piątek, 12 listopada 2010
Trudna decyzja
Wady wrodzone przerażają chyba każdego. Dziś zastanawiałam się bardzo nad tym jak zareagować kiedy lekarz mi powie: pani dziecko ma zespół downa, wodogłowie itp. Strasznie to ciężkie, nawet w momencie kiedy nie jestem w ciąży. Czytałam dziś artykuł… on i ona zdrowi.. urodził im się synek z zespołem downa. On odszedł od niej bo nie chciał wychowywać takiego syna. Myślę że ma do siebie jakieś wielkie pretensje że to z jego nasienia powstało to dziecko. Może to brak odpowiedzialności, może to strach przed wychowaniem takiego dziecka. Co bym zrobiła gdybym usłyszała taką diagnozę? Nie wiem. Zupełnie nie potrafiłabym podjąć żadnej decyzji i chciałabym po prostu zatrzymać czas. Byłyby 2 rozwiązania: pozostawić by dziecko się urodziło lub… usunąć ciążę. Jest to bodajże dozwolone jeśli dziecko ma poważne wady. A to jest poważna wada. Długo się nad tym zastanawiałam, długo myślałam czy byłabym zdolna do urodzenia dziecka wiedząc, że jest tak bardzo poważnie chore. Serce rwałoby się do wychowania tego dziecka, do dania mu naszej miłości, całej miłości ale rozum? Rozum mówi coś innego. Nie chodzi tu o poświęcenie dla tego dziecka, nie chodzi tu o to że trzeba by dzieckiem się tyle zajmować, poświęcać mu tyle uwagi, nie o to… bardziej martwi mnie co by było gdyby brakło rodziców. Co się dzieje z takim dzieckiem po śmierci rodziców? Samo przecież sobie nie poradzi w życiu, samo nie ma szansy na przeżycie, na zmierzenie się z rzeczywistością: stratą rodziców i zżyciem dalej samemu. Niby to życie.. niby powinno sobie poradzić dziecko 20 letnie tyle że to nie byłoby zwyczajne dziecko. Pójdzie do jakiegoś ośrodka? Do jakiegoś domu zastępczego? Gdzie? Jakie są jego dalsze losy? No właśnie. Tego nie wiadomo kto później zajmuje się takimi niepełnosprawnymi dziećmi. Nie zmiosłabym myśli że z mojego dziecka będą się śmiać rówieśnicy i nie tylko, nie zniosłabym myśli, że nigdy nie będzie mogło normalnie żyć, że kiedy braknie rodziców zostanie sam, bez pomocy – albo z chwilową pomocą kiedy to wszyscy będą zasmuceni śmiercią rodziców takiego dziecka. Nie miałabym także odwagi zrzucić tego ciężaru na siostrę czy brata. Tak, to ciężar wychowywać takie dziecko, to ciężar kiedy wybiegając w przyszłość widzisz siebie i męża przy łóżku swojego dziecka wiedząc że nigdy nie zazna radości życia, nigdy nie będzie mogło mieć tego co może dziecko zdrowe. Nie oszukujmy się. Takie choroby są męczarnią i dla dziecka i dla opiekunów i choć serce mówi co innego to w takim przypadku posłuchałabym rozumu. Czemu? Bo nie zniosłabym myśli że mojemu dziecku czegoś będzie brakować, że nie będzie mógł iść do normalnej szkoły, że nie wyjedzie na wycieczkę w góry i że będzie musiało się zderzyć z chamskimi, niewybrednymi słówkami jakimi zarzuca dzisiejsze społeczeństwo osoby niepełnosprawne. Już starczy, że ktoś ma inny kolor skóry i już zaczynają się jakieś nieciekawe akcje. I to dlatego nie zdecydowałabym się na wychowywanie dziecka niepełnosprawnego. Nie, nie jestem złą osobą, nie jestem niewierzącą, nie jestem katem i nie ćpam/nie palę/nie piję, ale serce by mi pękło kiedy patrzyłabym na moje chore dziecko. Nigdy siebie w takiej sytuacji nie stawiałam… ale dziś… to jest nie do pomyślenia ile trzeba mieć odwagi, samozaparcia do tego by takie dziecko wychować, by opiekować się, by pozwolić mu na usłyszenie takich słów jakie słyszą niepełnosprawni. Niejeden czytając to pewnie powie: to co z ciebie za matka by była, to co z ciebie za człowiek, to w co ty wierzysz?! Wtedy należy siebie postawić w takiej sytuacji wtedy należy sobie zadać pytanie: co ja bym zrobił/zrobiła gdyby to moje dziecko, które ma się urodzić miałoby zespół downa. Jaką decyzję podejmiesz? Jak siebie nazwiesz kiedy powiesz: nie chce wychowywać takiego dziecka? Jak ? No? Nie jest to łatwe ale dla zaoszczędzenia i dziecku i sobie płaczu nie zdecydowałabym się na urodzenie takiego dziecka. Łatwo jest osądzać, łatwo rzucać oszczerstwami do momentu kiedy to nie spotyka nas, do momentu kiedy nie dzieje się to bardzo blisko nas. Miłość miłością… byłoby bardzo ciężko, ale na życie trzeba patrzeć realistycznie.
wtorek, 27 kwietnia 2010
:(
Czasami tak jak dziś nie daje rady, tak po prostu. Czasem są takie dni kiedy łzy same się toczą, kiedy myśli nie ma w głowie a jeśli są to tylko te złe, smutne, niedobre. Czasem nie daję rady bo jestem tylko małym człowiekiem w ogromie tego całego zła. Czasem nie chcę być. Zdarza się to rzadko ale jednak. Czasem… brak mnie. Skromne małe smutne, samotne zuo. Niech ktoś da mi siłę do trwania dalej. Niech ktoś potrząśnie ziemią niech wytrzepie to zło, nienawiść, podłość. Niech ktoś.. coś... Smutek wrócił... siedzi obok mnie, wyciera łzę w rękaw.. już zresztą przemoczony. Siedzi, patrzy tym wzrokiem takim smutnym. Oboje tak siedzimy i mamy przemoczone rękawy...
piątek, 16 kwietnia 2010
Tragiczna hipokryzja Polaków
Zginęli ludzie, to smutne… zginęli ojcowie, matki, babcie, dziadkowie, siostry, bracia… zginęli ale to nie znaczy, że mamy być fałszywi… Nie podoba mi się pomysł obdarzenia rodzin ofiar katastrofy w Smoleńsku 40.000 złotych. Nie chodzi tu o jakąkolwiek zazdrość o pieniądze tylko o pewne fakty. Rodziny ofiar nie żyły biednie, ani nawet na średnim poziomie. Żyją dobrze, i to nawet na bardzo przyzwoitym poziomie. Padło dzis w telewizji w wiadomościach, że „ Oni maja kredyty bo postawili domy, że pozostawili dzieci i matki”, przepraszam bardzo a inni, którzy giną codziennie na drogach przez pijanych kierowców, Ci którzy giną na trawnikach zadźgani przez popaprańców nożem bo nie oddali im zegarka to nie mają kredytów, nie zostawiają dzieci, matek, nie giną tragicznie? Nie? Im jakoś nie jest udzielana POMOC w kwocie 40.000 zł. Im nikt nic nie mówi, nie daje, nie sklada kondolencji, nikt się nie przejmuje. Ale tego pojedynczego ojca, męża, dziadka nikt nie znał, on nie był znany w świecie jako prezydent, poseł czy generał. Nie był. Co za dyskryminacja… Dałabym sobie uciąć rękę za to, że ofiarom katastrofy pod Smoleńskiem pieniądze zostaną wypłacone natychmiast, a że tak zapytam: czemu do jasnej cholery nie zostały NADAL wypłacone pieniądze rodzinom ofiar zawalonej hali z wystawą gołębi? Czemu NADAL rodziny pod Częstochową nie dostały zapomogi z powodu zniszczeń powstałych przez trąbę powietrzną? No czemu? Czy to sprawiedliwe? Nie chodzi o sumę, chodzi o równe traktowanie. O sprawiedliwość, o niedotrzymanie obietnic. Tylko dlatego, że Kaczyński był prezydentem jest pochowany jako KRÓL.. bo na Wawelu, co mu się prawnie nie należy zupełnie, bo powinien być pochowany w Warszawie albo w krypcie prezydentów tam gdzie Wojciechowski, Mościcki, Narutowicz, albo na Powiązkach w alei zasłużonych jeśli juz tak bardzo chcieli. Czemu go wyróżniają? Bo zginął w katastrofie która mogła się przydarzyć każdemu? Czemu go tak strasznie zaczęli DOCENIAĆ po śmierci choć za życia nazwany został najgorszym prezydentem Polski, najgorszym przewodnikiem, i większość Polaków na niego jednym słowem NARZEKAŁA. Czemu stawiają go na piedestale choć nie powinien się tam znajdować? Nie był dobrym przywódcą. Był prezydentem który DZIELIŁ zamiast ŁĄCZYĆ, OŚMIESZAŁ kraj i obywateli w krajach do których jeździł bądź w których się udzielał. Był STRONNICZY, stawał zawsze po stronie obozu brata czyli PiS, nie potrafił oddzielić dobrej polityki i służenia krajowi od osobistych kłótni, niesnasek i osobistych wojenek. Nazwano go BOHATEREM. Kpina jakaś. To, że zginął lecąc samolotem na przemówienie do Katynia to nie było bohaterstwo tylko OBOWIĄZEK. W takim razie jeśli uznać że, Lech stracił życie jako BOHATER to wszyscy którzy byli w tym samolocie powinni być nazwani BOHATERAMI. Czemu nagle ludzie zaczęli o nim mówić same superlatywy? Czemu wcześniej słyszało się, że jest najgorszym prezydentem, czemu tak bardzo wszyscy wyczekiwali ponownych wyborów i czemu takie straszne oburzenia było słychać kiedy prezydent wetował kolejne ustawy, kiedy nie dopuszczał do głosu innych, kiedy zachowywał się jak małe dziecko, któremu zabrano lizaka kiedy cos szło nie po jego myśli. Czemu teraz nagle zrobił się bohaterem? Czemu przypisuje mu się zaszczyty na które nie zasługuje? Czemu przypisuje mu się zasługi jakich nie dokonał? Nie rozumiem zupełnie jak można być tak dwulicowym człowiekiem, najpierw nawrzucać za plecami Lecha obelg i wyzwisk na niego a po śmierci nazywać go bohaterem, najlepszym człowiekiem. Może i prywatnie był fajny, niesłychanie przemiły itd. Itd., ale MY POLACY nie znaliśmy go OSOBIŚCIE, oceniamy jego prezydenturę, oceniamy jego postępowanie i to co zrobił dla nas jako obywateli tego kraju. Niestety, zrobił wielkie NIC. Nie przypisze mu żadnych zasług, nie powiem, że jest bohaterem bo ginąc w taki sposób nie zasłużył na takie miano. Bohaterem można nazwać osobę która odznacza się niezwykłymi czynami, męstwem, ofiarnością dla innych, a nie człowieka który ginie w katastrofie lotniczej, który za swojego życia niewiele zrobił dla ogółu patrząc tylko na własne dobro. Postawiliście go na piedestale choć nie rozumiem zupełnie czemu. Tylko dlatego że leciał do Katynia na uroczystości… śmieszne. Czemu nikt nie nazwie bohaterem strażaka, policjanta, którzy życie swoje oddają za Ojczyznę, ratują życie innym, czemu nikt bohaterem nie nazwie dzieciaka, który dzwoniąc na pogotowie ratuje życie matce, ojcu czy bratu. Czemu bohaterem nie jest kobieta, która uratowała starszego mężczyznę przed bandytami i czemu w końcu bohaterem nie jest ten który oddaje życie swoje za innych. Żal Lecha Kaczyńskiego jego żonę i każdego innego z osobna czy to czlonka żałogi czy uczestnika tych wydarzeń, żal ich jako ludzi, każdego kto zginął żal, bowiem to człowiek, pozostawił rodzinę, osoby które go kochały i potrzebowały. Żal wielki, ale nie znaczy to że należy go ubóstwiać. Czy wszyscy inni którzy zginęli w tej katastrofie byli gorsi, że nie pochowano ich na Wawelu? Czy generałowie, kapelan, posłowie, duchowieństwo jakieś gorsze jest, że potraktowano ich ZWYCZAJNIE? Co takiego zrobił Lech Kaczyński ze zasłużył na pochowanie na Wawelu i miano Bohatera? Wielu Polaków szczerze go nie lubiło a teraz udają wielce, że był ich największym przyjacielem, najlepszym prezydentem i że zrobił tak wiele dla Polski, że inni to nigdy rady by nie dali… to jest hipokryzja. Tak Polacy mają… jakby nie zginął to nadal byłby zły, niedobry, śmieszny… ale zginął więc uznano go za dobrego, uczciwego, męza stanu i do tego dokonał czynów bohaterskich… Hipokryci.
piątek, 26 lutego 2010
Chamskie pokolenie lat '90
Małe niewychowane polskie pokolenie
Odnoszę wrażenie, że pokolenie lat 90 jest tak zepsute, chamskie, niewychowane, że aż strach pomyśleć co będzie z nimi za kilka lat. Ostatnio idę sobie z pracy i sytuacja: Osiedle. Nie jakieś wielkie takie, takie zwyczajne, kilka bloków.. luty, godzina parę minut po 17:00 Jasno. Ludzie na ulicach i na skwerach z psami chodzą sobie, rozmawiają. Zza rogu ukazuje się kilka młodych osób. Idą. Nieopodal ławki stoi chłopak. Psa ma na smyczy i rozmawia przez komórkę. Grupa podchodzi do niego. Wymiana zdań. Krótka. "masz papierosa?" - pada pytanie z grupy, i szybka odpowiedź "Nie, nie palę". Pada uderzenie ze strony jednego z grupy. Chłopak z komórką się zachwiał, ja przystaję, ludzie się gapią, z balkonu, z ulicy, z bliska. Chłopak się dźwiga. Podnosi komórkę i zaczyna rozmawiać dalej przez telefon. Po kilku dosłownie sekundach konsternacji całej grupy, która do niego podeszła zaczęła się rozróba. Naliczyłam 4 chłopaków i 1 dziewczynę. Kopali, krzyczeli, bili, sami chyba nie wiedzieli czemu. Obserwatorzy stoją. Chłopy sie gapią. Kobiety próbują udać, że nie widzą, uciekają wręcz sprzed zasięgu bijatyki, bo może i je jakiś raz dosięgnąć. Nikt nie reaguje. Wszystko jakby w zwolnionym tempie. Równocześnie z jednym z panów krzyczymy: Ej! Ja z wielkim wahaniem ruszam w stronę grupy, Pan jakos tak prężniej ruszył z zaciśniętymi pięściami. On wielki był na 190 około a ja jedyne 160 z 49 kilo... Ludzie przystają, serce mam na ramieniu. I pewnie nie tylko ja. Grupa kopiąca nie reaguje, Śmieją się. Nie rozumiem czemu. Kiedy tylko pojawiamy się bliżej grupy dalej krzycząc z owym panem by go zostawili coraz to więcej osób z grupy zaczyna sie oddalać i wykrzykiwać niecenzuralne słowa w stronę chłopaka i pewnie naszą. Wszystko trwa nie więcej niż minutę. Chłopak się dźwiga na kolana. Podaję mu chusteczkę i pytam czy zadzwonić na policję/pogotowie. Pan podnosi chłopaka i sadza na ławce. Patrzący ludzie powoli się rozpraszają. Jedna ze starszych pań podchodzi i daje wody i mówi: że ta dzisiejszą młodzież trzeba na smyczach trzymać jak psa. Nikt nie pomógł, nikt nie zareagował. Przeraziła mnie myśl, że gdyby nie ten pan to pewnie oni by nie uciekli, zostali i być może i mi by się oberwało. To "Ej!" samo mi się wyrwało. Nawet nie wiem kiedy. Chłopak nie zadzwonił ani na policje ani na pogotowie. Chodził. Działał. Nic mu sie nie zepsuło choć tego wykluczyć nie można [obrażenia wewnętrzne mógł mieć]. Później często oglądałam się za siebie idąc na przystanek czy czasem grupa gdzieś się nie czai. Chcieli papierosa. Że go nie otrzymali skopali człowieka... w głowie się to nie mieści. Ludzie stali i gapili się. Nikt nic nie zrobił, nikt nie pogonił gnojków a mieli z jakieś 15/16 lat. Nikt nie zadzwoni na policję, nikt nie pogonił ich z kijem. Patrzyli... niektórzy udali, że nie widzą i nie słyszą krzyków. Niektórzy czym prędzej oddalili się. Sytuacja 2: wczoraj 25 luty, jadę w tramwaju do domu. Siedzę na przedzie tramwaju, na krzesłach po przeciwnej stronie siadają młodzi ludzie 15-17 lat. Jeden z nich wyciąga „KOMURKĘ” z której wydobywają się jakieś dźwięki. No wkurwia mnie niemiłosiernie jak jadę komunikacją miejską a jakieś durnowate bachory włączają te badziewie komórki z tą badziewia pseudo muzyką i słychać ich w całym tramwaju, a natomiast nie słyszy się współtowarzysza rozmowy. No szlag jasny mnie trafia. Jedziemy. Przejechaliśmy 2 przystanki.. młody niewychowany człowiek pogłośnij MÓZYKĘ zauważając że nikt nic mu nie powiedział by to wyłączył. Zaczyna mnie to jeszcze bardziej wkurwiać. Tupie nogą. Jedziemy dalej. Znów głośniej. Już nie słyszę nawet co mówią w radio u motorniczego bo z tej KOMURKI lecą niecenzuralne słowa muzyki hip-hopowej. No ogarnia mnie czarna rozpacz, że takie dzieciory jeżdżą tramwajami. Jedziemy dalej. Nagle pan, który siedział za tymi chłopakami nie wytrzymuje i mówi do nich dość głośno: Wyłącz to w końcu! Na co młodzi się popatrzyli i oczywista rzecz – zlali pana wraz z jego prośbą. Pan znów mówi: „Chłopcze wyłącz ta muzykę” Jedna ze starszych pań tez nie wytrzymała: No po co tak głośno tej muzyki słuchacie dzieci? To jest tramwaj. Trzymający komórkę: Bo lubimy głośną muzykę – i chichocze do kolegi Pytam więc i ja: Czy Ciebie dziecko na słuchawki nie stać? Jeden z nich: Stać! I pan siedzący za nimi: To sobie kup bo nikt nie potrzebuje wysłuchiwać takiego gówna! Po czym chłopcy wysiedli. Ja się zastanawiam po co oni tą muzykę puszczają w tramwajach, autobusach, na przystankach i idąc ulicą. No przecież człowieka szlag może trafić jak stanie taki jeden i drugi z takim dziadostwem charczącym i stoi zacieszając. No kultury trochę! Chcesz posłuchać muzyki jeden z drugim to sobie słuchajcie ale nie zmuszajcie innych do słuchania bo nie każdy ma ochotę do wysłuchiwania WASZEJ muzyki, nie każdy lubi techno, hip-hop, metal czy disco polo. Trochę tolerancji! Odnoszę wrażenie że to jest brak wychowania. Jak mówi przysłowie: wolność Tomku w swoim domku. I tam możesz sobie słuchać tej muzyki ile chcesz z tego głośniczka charczącego ale zostawi pasażerów komunikacji miejskiej w spokoju, bo można dostać cholery jak takie małe główna ledwo co odrosły od ziemi łażą po ulicach i udają wielkich maczo. Co to on nie jest, bo ma komórkę grającą. Trochę tak wstyd łazić z takim gównem bo pochwalić to ty możesz się wiedzą czy umiejętnościami ale nie charczącą komórką! A wy rodzice lepiej wychowujcie swoje dzieci. A takich sytuacji z takimi dziećmi jest masę, można je mnożyć i nie tylko chodzi o chamskie odzywki, napadanie, ale także o zabijanie kolegów dla kilku groszy, poniżanie itp.
niedziela, 24 stycznia 2010
Zarabianie w internecie
Zarabianie w Internecie czy jest proste i przyjemne? hmm... Jak się dzis zarabia w Internecie? Można powiedziec, że się nie zarabia bo nie można tego nazwać zarobkiem, przynajmniej na początku. Bo co to za zarobek 1$ na miesiąc? Żaden. Jednakże w Internecie można znaleźć masę stron na których można zarobić, nie są to kokosy, ale zawsze na jakiś puder starczy. Wszystko zależne jest od nas i od naszego poświęcenia się danej sposobności zarabiania. Na takich stronach jak tu: http://www.zielonymail.com/pages/ptp2.php?refid=fruzia i tu http://www.funny-mails.com/pages/index.php?refid=fruzia można dorobić poprzez klikanie w maile, w płatne kliki. Wiadomo, że czasem może to być męczące, ale jak komuś zależy na jakichś pieniądzach to będzie klikać sobie w maile i w kliki za 1 grosz od kliknięcia. Poświęcając na to wystarczającą ilość czasu można coś sobie dorobić. Najlepszym i najmniej wymagającym sposobem zarabiania w Internecie jest surfbarre taki jak tu: http://fr.20dollars2surf.com/?ref=46033 wystarczy wpisać email kliknąć inscription. Aby dołączyć, trzeba podać swój adres e-mail na stronie głównej. Następnie należy pobrać i zainstalować 20Dollars2Surf, aby zakończyć rejestrację. Instaluje się automatycznie. Czy da się zarobić? Trzeba sprawdzić samemu. Są róźne sposoby… ale niektóre tylko uczciwe i sprawdzone :)
środa, 13 stycznia 2010
Żeby was chujki szlag trafil.
To nie ludzie… ludzie tak nie robią.. ludzie tak nie postępują. Ludzi nie ma. Jaki człowiek odbierze drugiemu nadzieję? Jaki człowiek powie: nie leczymy bo..nie. Jaki człowiek jest w stanie wymyślić takie durne przepisy, ustawy…Jaki człowiek będzie robił na przekór drugiemu by tylko nie miał. No jaki człowiek pozbawia życia? To nie człowiek, to zwykłe zło. Tego się nie da opisać kiedy NFZ pozbawia ludzi tego wszystkiego co im się należy, za co płacili cale życie… leczenia. Zastanawiam się jaki chujek ma z tego profity by ustanawiać tak durne zasady, ustawy i inne dziadostwa. Mają dziurę? Chcą ją załatać? To może jakby odjęli sobie podwyżki, premie, dodatki i inne przywileje to takiej dziury by nie było, to starczyłoby na leczenie dla każdego! Nie rozumiem funkcjonowania tego całego popieprzonego systemu. Człowiek pracuje 40 lat. Płaci te pieprzone składki… ubezpiecza się a i tak chuja z tego ma. No nie rozumiem…. Tak samo z ZUSem człowiek pół życia odprowadza składki pierońsko wielkie składki a na koniec życia ma jedno wielkie gówno. 600 zł. 600 zł nawet nie kosztuje opłacenie mojego mieszkania bo to jest 850 zł + media.. i jak z tego żyć? Przecież na logikę jakby to wziąć to jakby ten cały pieprzony system wypieprzyć w powietrze i odprowadzać sobie składki samemu na własne konta to człowiek na starość miałby o wiele lepiej. Bo taki przedsiębiorca płacący 800 zł ZUSu odkładając sobie nawet 600 zł co miesiąc na osobne konto przez 30 lat to ma: 30*12=360 miesięcy *600zł=216000zł. To już masz więcej niż daje Państwo bo 900 zł na miesiąc licząc na 20 lat. A jakby nie było to wkładając te pieniądze na odpowiedni fundusz masz odpowiednie odsetki, pieniądze na siebie pracują.. a w ZUSie jak pracują? Nie pracują… znajdują się w kieszeniach dyrektorów i pracowników ZUS. Pracujemy na złodziei i wykorzystywaczy.. pracujemy na zachłanników, którym wciąż jest mało i mało, patrzą tylko ile sobie nałapią.. nieważne ilu przez nich polegnie i po jakiej stercie trupów przejdą. Ważne by oni mieli opiekę medyczną za którą zapłacą pieniędzmi które ukradli innym. Nam. NFZ, ZUS i US powinny zniknąć z powierzchni ziemi to tylko złodzieje.. potrafią wyżyć się na najsłabszych zamykając firmy za to, że ktoś oddaje biednym chleb którego nie sprzedał, że zamiast wywalić na śmietnik niesprzedany nabiał także oddają… US każe płacic podatek od darowizny.. miliony, ZUS każe płacić sobie słono za ubezpieczenia przedsiębiorcy, pracowników, oddając później chłam jakiś, NFZ istnieje po niz... żeby wkurwiać... Oto polskie Państwo... I co Państwo robi dla tych ludzi biednych których samo wcześniej zniszczyło? Nic, Zero. Gówno. Null. W US wiedzą jak obchodzić podatki, w NFZ wiedzą jak się leczyć za darmo.. przecież maja znajomości, w ZUS wiedzą jak zdefraudowac pieniądze. Żeby tak kiedyś podatnicy się zemścili.. żeby tak te szumowiny z US, ZUS, NFZ, musieli żyć w biedzie, w zimnie i bez środków do życia. Tego należałoby wam życzyć urzędasy. Żeby to zło jakim nas karmicie kiedyś przyszło pod wasze drzwi… i was zjadło. Amen. |